sobota, 22 września 2018

Tęsknota

Kiedyś usłyszałam, że szczęście, to brak nieszczęść- gówno prawda. Chyba nie ma odpowiedniego miarodajnika szczęście. I to, co dla kogoś niefortunnością bywa, dla innych może końcem świata stać się.
I wstaję. I znów boli głowa. I nie mogę zrzucić na pogodę (słońce znów zbyt mocno świeci),na przeziębienie, czy alergię. Po prostu boli, tak od życia, po ludzku. I każde pulsowanie przypomina, co mogłam zrobić, a czego nie zrobiłam...
Stoję nad garnkiem. Po raz tysięczny wpatruję się jak mleko unosi się do góry. I tak mnie kusi przerwać tę monotonię. A niech raz będzie inaczej. Niech tam sobie wykipi, niech sąsiadka z czwartego ma choć raz konkretny powód stania w oknie. Może się na cos to przełoży i straż w dobrym momencie zawiadomi. W ostatniej chwili dosypuję kaszy...


Zaczynam układać ubrania. Najpierw kolorami...,Nie! Bez sensu...Zaczynam jeszcze raz. I pamiętam jakie historie z niebieską bluzką związane, a co dziurę zrobiło na kolanie wielką. No życie... I czuję w sercu sztorm. I takie serce zmęczone jakoś. Zamykam oczy i widzę Jej twarz, ale nigdy nie uśmiechniętą. I choć zawsze z ludźmi, i wokół niej wszyscy , to Ona samotna. Wiem, że ten smutek zaprowadzi Ja kiedyś do domu, albo przeciwnie...z wielkim hukiem te drzwi zamknie. Życie...Pamiętam, kiedy były przy Niej ciężkie dni,a noce czasem jeszcze cięższe. I kiedy wszystkie wschody słońca były moje . No pamiętam. I choć teraz droga kręta, wiem, że mam powody, by drogi tej nie zmieniać.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Chrzest mojej Księżnej

  Choć od chrztu Oliwii minął  już prawie rok, postanowiłam,że pokarzę Wam kilka zdjęć.

  Chrzest odbył się w długi weekend majowy. Pogoda była przepiękna, moja Mała Księżna mogła się prezentować bez zbędnych okryć wierzchnich. Nie wyobrażałam sobie mojej Oliwii w białych, błyszczących sukniach. Wymarzyłam sobie lnianą, zwiewną suknię, lecz, gdy stery przejęła Chrzestna Olwii plan uległ zmianie...I słusznie; ) Jedyna moja sugestia: zero bieli!!

  Rzeczy zostały zamówione online. Jest to robótka ręczna, bardzo dokładnie wykonana i co tu dużo mówić- urokliwa. Wybaczcie mi jakoś zdjęć, tak-wiem, są paskudne. Postaram się znaleźć baterie do mojego aparatu. Jeśli będziecie chciały zobaczyć, jak tego dnia prezentowała się moja córka,proszę o wiadomość.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć,
Ciau!

















wtorek, 1 kwietnia 2014

Mama swojego Dziecka, czy Żona swojego Męża?

Czy czujecie się czasami, jakbyście były nie w swojej skórze?

Zostałam Mamą-zrzuciłam trampki, zostałam Żoną-gotuję obiady. Zgubiłam siebie, gdzieś pomiędzy rolą wzorowej "Matki Polki",a Żoną,która czeka na Męża. Chcę powiedzieć,że nie zawsze to, na co czekamy, jest tak kolorowe w rzeczywistości.

Podobno  te 9 miesięcy, to cudowny okres w życiu każdej kobiety. Być może, nie wiem, mnie to nie dotknęło. Chodziłam sparaliżowana strachem, czy wszystko będzie w porządku, czy moja Księżna przyjdzie na świat w dobrym terminie, czy dam sobie radę.

Urodziłam. Położna podała mi zawiniątko, duże dzikie oczy przeszywały mnie wzrokiem, a mnie przeszywał strach, jak opanować "technikę obsługi noworodka"? Mąż, którego tak, jakby nie było. I jak tu dziewczyny nie zwariować ;) ?

Chcę , abyście poznały moje odczucia po ślubie, porodzie. Jak czasem bywa ciężko, gdy tęsknię za przyjaciółmi, dawnym życiem, czasami studenckimi...Gdy się złoszczę, bo Księżna pluje kolejną zupą...Chcę,abyście poznały MNIE.